Zabrania się kopiowania, powielania lub jakiegokolwiek innego wykorzystywania w całości lub we fragmentach jakichkolwiek informacji lub zdjęć z serwisu internetowego http://tuRmaNIOwo.blogspot.com/ bez mojej wiedzy i zgody (podstawa prawna: Dz. U. 94 nr 24 poz. 83, sprost.: Dz. U. 94 nr 43 poz. 170).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pudełko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 sierpnia 2015

niedziela, 3 lutego 2013

ShinyBox styczeń 2013 - moje pierwsze błyszczące pudełko...

Po wielu obserwacjach i kalkulacjach zdecydowałam się na zakup pierwszego pudełka Shiny - wybór padł na styczniowe.
Na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do ShinyBox, zanim tak naprawdę pojawiło się na rynku pudełkowym.
Nie podobała mi się idea zbierania punktów (tzw. ShinyStars), które uprawniały do odbioru pudełka. Polegało to na spamowaniu i nagabywaniu znajomych, aby klikali w linki i sprzedawali swoje dane poprzez rejestrację, za nie wiadomo co. Nie było to w moim stylu.
Dopiero po jakimś czasie od wystartowania pojawiła się możliwość jego zakupu, jednorazowo za 49zł lub wykupienie dłuższej subskrypcji.

Z ciekawością przyglądałam się co pojawiało się w pudełkach w kolejnych miesiącach (chociaż po pewnym czasie zaczął mnie lekko irytować wysyp wpisów na ten temat na blogach ;) ).
Po przygodach z KissBox'em miałam mieszane uczucia do jakichkolwiek pudełek.
Nawet pojawienie się sprawdzonego GlossyBox'a jakoś mnie nie przekonało. Dostawanie miniatur produktów, które jak zauważyłam, raczej nie są dopasowane do profilu urody, mija się z celem. Nie lubię kupować kota w worku! I chyba długo na GB się nie zdecyduję...
W przypadku SB jest fajnie, że mogę poczekać jak inni dostaną pudełko i ocenić czy zawartość mnie zainteresuje czy nie.
Styczniowa edycja wpadła mi w oko, ponieważ nie miałam do czynienia z żadną umieszczoną w niej marką (oprócz drogeryjnych produktów Schwarzkopf).
Pudełko zamówiłam 28 stycznia a dotarło do mnie wieczorem następnego dnia.
Mam cerę mieszaną i czasami wyskakują mi niespodzianki na facjacie, więc produkty Dermedic jak najbardziej się wtedy przydadzą. Poza tym jestem mile zaskoczona, że wyprodukowane są w Łodzi, o czym nie miałam bladego pojęcia!

O marce Lumene wiedziałam od dawien dawna, ale jakoś trudno spotkać ją w drogeriach. Dodatkowo ceny mają nie najniższe, więc cieszę się, że będę mogła coś wypróbować. Błyszczyk wygląda uroczo przez samo jego opakowanie ;) Trafił mi się w kolorze #25 - ładny przygaszony (brudny) róż. Idealny na co dzień. Na razie go nie ruszam, bo ma datę ważności do stycznia 2016r. Najpierw zużyję to co mam w użyciu ;)

Mini produkty od Schwarzkopf będą idealna na krótkie wypady.

Reasumując: jestem zadowolona z tego pudełka :) Skusiłam się na jego zakup, bo wiedziałam, że zawartość mnie nie rozczaruje.
Jednak subskrypcji nie planuję. Może kiedyś znów któryś pojedynczy ShinyBox wzbudzi moją ciekawość ;)

Subskrybujecie jakieś pudełeczko?


czwartek, 29 marca 2012

KissBox marcowy - pudełko czwarte, czyli moje drugie podejście...

Długo oczekiwane pudełko (moje drugie), w końcu w moich łapkach!
Różnica w wadze do poprzedniego, jak dla mnie ogromna ;) Lutowe było cięższe i bardziej mi biło serce przy jego otwieraniu ;)

Muszę przyznać, że tak długie czekanie na pudełko, które miało trafiać do 20 dnia każdego miesiąca ZNUDZIŁO mnie totalnie. Zamiast wielkiej euforii przy otwieraniu miałam raczej obawę czy aby na pewno wszystko co ma się w nim znaleźć znajdzie się na 100%...

Skąd się wzięły moje obawy..? Z posta umieszczonego przez ekipę KB na ich tablicy na Facebook'u:
"Od jutra możecie wypatrywać kurierów :-) Z doświadczenia wiemy, że docierają one przez 2, a czasem nawet przez 3 dni robocze.
KissBoxa warto otworzyć w obecności kuriera i sprawdzić, czy wszystkie produkty są. Sprawdzaliśmy je po kilka razy, więc żadne braki nie powinny mieć miejsca. Pamiętajcie jednak, że tylko protokół spisany w obecności kuriera jest podstawą do reklamacji.
Mamy nadzieję, że spodoba Wam się zawartość marcowego KissBoxa :)"

No jak to?
Przecież chyba w końcu zapakowali produkty z opóźnionej dostawy (stąd ten poślizg) a poza tym sprawdzanie zawartości przy kurierze mija się z założeniem niespodzianki, które miało sprawiać radość a nie nerwowość!
Na szczęście sprawa się wyjaśniła i domyślam się o co tak naprawdę chodziło ;) Wraz z pudełkiem marcowym, kurier wręczył mi oddzielną paczuszkę zawierającą tusz Big Bold IsaDora w ramach rekompensaty dla osób, które zamówiły oraz otrzymały lutowego KB.

Co do zawartości samego pudełka... Hmmm..? Mogę stwierdzić, że całość prezentuje się dość monotematycznie...
Jeśli chodzi o markę IsaDora to wielkiego wrażenia na mnie nigdy nie robiła i czuję w tej chwili przesyt.
Szczerze mówiąc to wolałabym dostać coś mniej dostępnego na rynku kosmetycznym, np. pomadkę-błyszczyk z Celii bądź coś z oferty Mollon, bo jeszcze nie miałam nic z tych firm.*
*Poprawka: z Celii mam odżywkę do rzęs, o której zapomniałam...
Poza tym szkoda, że nie ma praktycznie żadnej rzeczy z pielęgnacji, bo nie wiem do czego mogę zakwalifikować mleczko do makijażu i chusteczkę brązującą (która wygląda na darmową próbkę wyrwaną z gazety, bo ma ślady kleju)..?

Lista produktów, które znalazły się w czwartym pudełeczku:
Kolory/pojemności produktów, które otrzymałam:
- Błyszczyk Moisturising 18 Glossy Candy (6ml)
- Błyszczyk Jelly 70 Crystal Water (6ml-produkt pełnowymiarowy)
- Modelujący róż 053 (4,5g-produkt pełnowymiarowy)
- Mleczko do demakijażu (15ml)
- Chusteczka brązująca (10ml)
+ Mascara BigBold 10 Black (14ml-produkt pełnowymiarowy)

Zastanawiałam się po co wpakowali do jednego pudełka aż dwa błyszczyki...
Po sprawdzeniu dat produkcji okazało się, że ten Moisturising jest ważny jeszcze tylko przez miesiąc (przynajmniej mój), czyli znowu wyszło wietrzenie magazynów...

Bardzo chciałam mieć ten róż Bell, ale w innym, jaśniejszym odcieniu - akurat mnie się trafił środkowy z całej gamy kolorystycznej ;)

Patrząc na to pudełko zdominowane przez produkty IsaDora nasuwa mi się jedno pytanie... Czyżby inne firmy nie chciały podjąć współpracy z KissBoxem???
Nie wydaje Wam się to dziwne? Przecież na rynku polskim jest tyle marek kosmetycznych...

Wykupiłam trzymiesięczną subskrypcję po starej, tańszej cenie, więc w ramach tego dostanę jeszcze kwietniowe pudełeczko (o ile w ogóle będzie, bo jak już się przekonaliśmy z KB nigdy nic nie wiadomo).

Czy przedłużę subskrypcję?
Raczej NIE, bo mam dość tej niepewności czy wszystko tym razem pójdzie zgodnie z założeniem/regulaminem/planem KB.

A jakie są Wasze wrażenia dotyczące tej całej 'zabawy' w pudełka?


PS. Proszę o wyrozumiałość za ten chaotyczny post, ale został napisany na bieżąco ;)

niedziela, 11 grudnia 2011

MOJE ZDANIE na temat całuśnego pudełka...

Temat, który dziś poruszę zapewne dla wielu okaże się już oklepany oraz nudny, ale mam parcie i wyprodukować się muszę ;)
Jakiś czas temu zapanowała moda na pudełka z tajemniczą zawartością - normalnie jak jajko Kinder Niespodzianka, ale dla dużych dziewczynek ;)
Jak to zazwyczaj bywa, moda do Polski przybyła z zagranicy.

Pierwsze pudełko, które wystartowało w Polsce zwie się (co już wszyscy wiedzą) KissBox.
Zapisy na nie odbyły się w niedzielę 13 listopada o dość późnej porze a mianowicie 23:23.
Ilość pudełek była ograniczona i liczyła 300 sztuk. Koszt subskrypcji jednego to 25 złotych.
Pierwsze pudełka rozeszły się w godzinę.

Jeśli ktoś nie załapał się na pierwsze zapisy to mógł zdobyć pudełko w dogrywce, która była w środę 23 listopada o godzinie 20:00.
Ilość okazała się być mocno ograniczona, tylko 44 sztuki, które były pozostałościami po pierwszej turze (zdublowane zamówienia, rezygnacje).
Tym razem pudełka rozeszły się bardzo szybko, wydaje mi się, że w przeciągu 15 minut.

Długo zastanawiałam się czy znaleźć się w gronie tych 300 Pięknych. Postanowiłam wziąć pudełko, już nawet wylądowało w koszyku, ale zrezygnowałam... Dlaczego?
Na fanpage'u KissBox'a rozpętała się burza. Wynikło kilka nieścisłości, m.in. brak NIPu i adresu firmy oraz danych do zwyklego przelewu!
Poza tym wczytałam się w regulamin, który brzmiał jak kiepski żart... KissBox za nic nie odpowiadał! Podobno regulamin uległ zmianie na lepsze, czego nie mogę potwierdzić, bo nie mam starego, żeby porównać.
Zapaliło mi się czerwone światełko!
Jeżeli planowana jest premiera czegoś nowego to całość powinna być dopracowana, dopieszczona i dopięta na ostatni guzik!
Te wszystkie czynniki spowodowały, że się zniechęciłam i nie zamówiłam pierwszego pudełka. Może 25 złotych to nie dużo, aby podjąć ryzyko, ale ja wolałam przeznaczyć je na coś innego.

Nawiązując do tematu i kwoty 25 złotych chciałam pokazać, co udało mi się upolować za te 'zaoszczędzone' pieniążki...
Pierwszą rzeczą był zestaw Rimmel składający się z tuszu oraz płynu do demakijażu oczu.
Koszt 12,99zł w drogerii Schlecker.
Drugą rzeczą też był zestaw, ale tym razem z AA Oceanic, składający się z kremu na dzień oraz żelu do demakijażu.
Koszt 10,88zł w internetowym Outlecie AA Oceanic. Skorzystałam z Dnia Darmowej Dostawy, więc za wysyłkę nic nie płaciłam.
Kupując te dwa zestawy zmieściłam się w kwocie 25 złotych i mam 4 pełnowymiarowe produkty.
Miałam kiedyś miniaturę płynu do demakijażu Rimmel i byłam bardzo zadowolona z niego, więc cieszę się, że mam teraz pełną wersję.
Chciałam też bardzo wypróbować kosmetyki z serii Naturalne Rozświetlanie, jak tylko pojawiła się na rynku kosmetycznym, ale przez pewien czas nie mogłam w ogóle jej znaleźć w sklepach.

Czytałam czy też słyszałam opinie, że osoby, które nie zamówiły KissBox'a nie powinny się o nim wypowiadać... Ja jestem innego zdania, ponieważ miałam w planie zamówić premierowe pudełko, bo wydawało mi się, że jego zawartość będzie 'wypasiona', żeby zachęcić do dalszych subskrypcji.
Gdybym w ostatniej chwili się nie rozmyśliła, to byłabym bardzo zawiedziona zawartością listopadowego KissBox'a.
Mogę to stwierdzić zaglądając na blogi Pięknych, które się na niego zdecydowały.

Jeszcze nie wiem czy zdecyduję się na zakup innych pudełek, jeśli takowe wystartują (w planach jest kilka).
Po falstarcie KissBox'a jestem sceptycznie nastawiona do takich zakupów. Poza tym jestem osobą nielubiącą kupować kota w worku i która nie przepada za niespodziankami...

A co Wy myślicie o pudełkach pełnych niespodzianek?